środa, 9 lutego 2011

pjona.

Ona nie chciała się narzucać. on nie chciał jej za bardzo komplikować życia sobą. tak jakby nie wiedzieli, że znaczą dla siebie więcej niż wszystko. 
 

na początek polecam wyjście do domu ze szkoły w połowie 5 lekcji, które nam trochę nie wyszło i nie zdążyłyśmy na autobus. wielki szacun dla Bartka za dobry pomysł wyjścia po 4. poszukiwanie butów na bal lol. rządzi. tak, kupiłam ale to nieważne. ważne, że dostałam dziś -5 z francuskiego i najprawdopodobniej dobrze poszła mi kartkówka z zasad dynamiki Newtona. w tym miejscu dziękuję Kubie, który przed lekcją wytłumaczył mi drugą z trzech zasad. polecam kartkówkę o Kochanowskim, która była kompletną improwizacją. jutro powtórzenie z matematyki, w piątek spr. i kartkówki z chemii i historii. także nie spodziewajcie się mnie tutaj do soboty.

pjona :*

piątek, 4 lutego 2011

ognisko na dywanie.

siemka. właśnie palę ognisko na dywanie. muszę dmuchać, żeby nie zgasło.  

Dagmara 
20:00:35nie chce mi się 
20:00:43nie ogarniam siebie 
20:00:47idę gdzieś 
20:00:51na grzyby może

Diana 

20:00:56
<lol2>
 

20:01:03ognisko na dywanie zapal xD


Dagmara 

20:02:01o właśnie to jest TO 
20:02:03dzięki

a no właśnie dziękuję Dianie za wspaniały pomysł. i cieszę się, że jutro WOLNE. łoko łoko je bawmy się, całą noc do rana ostro dzieje się. tak mi się przypomniało. z gimnazjum jeszcze. 
polecam moją wczorajszą rozmowę z ową koleżanką Dianą: 


Dagmara 
21:09:05Jezu jak on mnie wk**wia ale muszę utrzymać spokój ducha 
21:09:10bo Bóg patrzy 
21:09:11lol


Diana 

21:09:15
<lol2>
 

21:09:33o koniec " jak on mnie WK**WIA... " 
21:09:38a Bóg patrzy :D 
21:09:43i widzi jak przeklinasz xD


Dagmara 

21:09:44ahahahhhahaahahahhaaahahahah 
21:09:54on mnie na pewno rozumie 
21:10:00jak widzi tego kretyna


Diana 

21:10:09hahahaha 
21:10:13no nie wątpię :D


Dagmara 

21:10:31robi FACEPALM i mówi: kogo ja stworzyłem?


nie wiem co będę jutro robić. nie mam żadnych planów. przeraża mnie to. może się pouczę i nie będę musiała robić tego w niedziele. właśnie sobie przypomniałam o choince, która ma głupią nazwę, którą według Sabinki trzeba zamienić na BAL LO.L. nikt nie wie czy idzie, a jak idzie to idzie się najeść i takie podejście RZĄDZI. a i wiecie to, że zeszyt spadnie na podłogę nic nie znaczy, sprawdziłyśmy to z Sabinką i Dianą na własnej skórze. i cieszy mnie wizja jednodniowej wycieczki do Wa-wy, aczkolwiek wolałabym gdzieś bliżej ale na dłużej i jeszcze rekolekcje w DUBIECKU.


pjona :*

środa, 2 lutego 2011

siema, siema.

 ' Dom jak więzienie, 
Kamienna twierdza, 
Ludzie codziennie 
Na siódme piętra 
Dźwigają serca.
polecam moje 'spieszenie' się do domu i moje kanapki. w sumie to sałatę z kanapką. i to, że śmieję się z niczego. 
-pamiętaj, Bóg patrzy.
-powiem mamie.
-jeszcze raz włożysz mi linijkę do kaptura, to Ci ją wyrzucę. wyrzucił... 
-wpadłem do kałuży.  
tylko dwa dni. damy radę. 




pjona :*